Hej wszystkim ;-) Oto pierwszy rozdział historii Luke'a. Wiem, że krótki ale obiecuję poprawę. To mój powrót do pisania po ponad rocznej przerwie. Mam nadzieję, iż wam się spodoba a i przepraszam za interpunkcję :-)
Jęknąłem z niezadowolenia gdy letnie promienie słońca oświetliły moją twarz. Odkąd Emily odeszła nic mnie nie cieszyło. Wszystko pogrążyło się w ciemności a cała moja marna egzystencja nie miała już najmniejszego znaczenia. Miłość mojego życia poznała kogoś innego... lepszego, kogoś kto ma mercedesa oraz złotą kartę kredytową. Oczywiście, iż dalej mnie kocha lecz musi myśleć o lepszym życiu, którego jak twierdzi ja jej niestety nie mogę dać..
Moja rodzina nie należała do najbogatszych, ba oni nawet nie należeli do klasy średniej. Wszystko co posiadam zawdzięczam swojej ciężkiej pracy. Nie wstydzę się tego kim jestem lecz Emily po skończeniu liceum zupełnie inaczej patrzyła na życie. Według niej jeśli nie masz kasy to jesteś nikim. Nie mogę zrozumieć co się stało z dziewczyną, którą pokochałem całym sercem. Zmieniła się a ja nawet tego nie zauważyłem.
Wziąłem kilka głębokich oddechów, narzuciłem kaptur na głowę i szybkim krokiem udałem się w stronę centrum. Spod ciemnych okularów obserwowałem mijających mnie ludzi. Wkurzały mnie ich uśmiechnięte twarze. Zacisnąłem dłonie w pięści. Pomimo ogromnego bólu starałem się przecisnąć między nimi. Mój organizm domagał się codziennej dawki jedynej rzeczy, która utrzymywała mnie przy życiu. Miałem w dupie co się ze mną stanie, w sumie i tak byłem już martwy. Serce kiedyś bijące wewnątrz mnie stało się teraz tylko zwykłym organem, które pompuje krew.
- Przepraszam, czy wiesz może jak się dostać do sklepu St. Robba - jakaś dziewczyna chwyciła mój łokieć zwracając na siebie uwagę. Miała ciemne włosy oraz najpiękniejsze brązowe oczy jakie widziałem. Mimowolnie się uśmiechnąłem.
- Właśnie się tam wybieram. Chcesz dołączyć ? - spytałem nie odrywając od niej wzroku. Kiwnęła głową a na jej twarzy pojawił się ogromny uśmiech lecz coś było nie tak w tym obrazku idealnej dziewczyny. Odkąd zacząłem ćpać miałem nosa do takich spraw zresztą po cholerę wybierałaby się do starego Robbiego. W tej spelunie od lat można było nabyć dowolną ilość dragów oczywiście wszystko odbywało się na zapleczu i tylko wtajemniczeni znali kod dostępu do raju.
- Jasne - odparła po czym wsunęła dłonie w kieszenie kurtki. Ruszyliśmy w milczeniu. Chciałem się odezwać lecz uznałem, iż cisza jest dobra. Rozmowa mogłaby zejść na niewygodne dla mnie tematy a nieuleczonych ran nie chciałem tykać. Ukradkiem zerknąłem na dziewczynę. Samotna łza spływała po jej policzku. Cierpiała. Po raz pierwszy od dłuższego czasu zapragnąłem kogoś przytulić. Byłem ciekaw co ją skłoniło aby sięgnąć po to szajstwo. No ale cóż nie mnie oceniać. Jestem wystarczająco duży aby wiedzieć, że w każdym królestwie jest jakaś skaza i nic co wydaje się być idealne takie nie jest. Nasze życie przypomina wędrówkę, raz jest lepiej a raz gorzej. To my sami decydujemy jakie będą widoki za każdym następnym zakrętem.
- Jesteśmy - wychrypiałem zatrzymując się przed starym, rozsypującym się budynkiem.
- Dzięki - jej twarz wykrzywił grymas w postaci uśmiechu. Szybkim ruchem przeczesała mocno przetłuszczone włosy przez co rękaw kurtki delikatnie się jej podwinął ukazując świeże rany na nadgarstku. Szczerze powiedziawszy zatkało mnie. Brunetka musiała zorientować się, iż moje oczy ujrzały coś czego nie powinny i w mgnieniu oka wbiegła do środka zostawiając mnie samego.
